Ciemiączka u noworodka: wszystko, co powinniście o nich wiedzieć

Ciemiączko - blog | paniDoktor

Ciemiączko to słowo, z którym zwykle spotykamy się dopiero wtedy, gdy po raz pierwszy zostajemy rodzicami. Jest to spojenie, które łączy kości czaszki u noworodka i niemowlęcia. Nie wszyscy wiedzą, że maleńkie dziecko ma kilka ciemiączek. To dzięki nim główka maluszka dość swobodnie przechodzi przez kanał rodny, a później, wraz z rozwojem dziecka, nabiera docelowego kształtu.

Najważniejsze są dwa ciemiączka: przednie oraz tylne. Pierwsze z nich kształtem przypomina romb i powinno zarosnąć między 9. a 18. miesiącem życia dziecka. Z kolei ciemiączko tylne zarasta znacznie wcześniej, bo u niektórych dzieci następuje to już po 6. tygodniu życia.

Ciemiączka nie wymagają żadnej specjalnej pielęgnacji. Należy jedynie obserwować, czy nie zmienia się ich kształt. Jeśli którekolwiek ciemiączko jest zapadnięte, może to świadczyć o odwodnieniu maluszka. Warto wtedy jak najszybciej skonsultować się z pediatrą. Powodem do niepokoju jest również wypukłe ciemiączko, co może być objawem infekcji (zwykle rodzice wyczuwają wtedy charakterystyczne pulsowanie ciemiączka).

Innym diagnozowanym problemem jest zbyt wczesne zarastanie ciemiączka – szczególnie przedniego. W rzadkich przypadkach może to skutkować wzrostem ciśnienia wewnątrzczaszkowego, co jest spowodowane brakiem dostatecznej ilości miejsca dla rosnącego mózgu. Przyczyną takiego stanu rzeczy może być przesadna suplementacja witaminy D, ale zdarza się to wyjątkowo rzadko. Dlatego zawsze należy się tutaj kierować zaleceniami lekarza, a nie tym, co rodzice wyczytają w Internecie. Na pewno nie należy odstawiać witaminy D3 bez oznaczenia poziomu w surowicy.

Dodatkowo wspomnę, że niezastąpione w diagnozowaniu różnego rodzaju patologii w budowie czaszki noworodka jest badanie USG. Jako lekarze neonatolodzy możemy wykonać USG p-ciemiączkowe i albo uspokoić rodziców, albo w porę zauważyć coś niepokojącego. Już niedługo napiszę o tym, jak ważny w pracy lekarza jest aparat USG.

 

2 Komentarze

  1. Kasia pisze:

    Ja zawsze unikałam dotykania tego miękkiego miejsca przed zrośnięciem, bo jakoś tak mnie przerażało 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *